Maja Chwalińska zagra o tytuł French Open. Jej tenisowa droga zaczęła się w Dąbrowie Górniczej
Jeszcze niedawno walczyła o miejsce w turnieju przez eliminacje, dziś stoi u progu największego meczu w karierze. 5 czerwca 2026 Dąbrowa Górnicza żyje informacją, że Maja Chwalińska - zawodniczka, która była notowana w drugiej setce rankingu - dotarła do finału French Open. Dla tenisowego świata to wydarzenie, dla mieszkańców także okazja, by przypomnieć sobie, gdzie zaczęła się historia tej drogi: na dąbrowskich kortach i w miejskiej infrastrukturze sportowej.
Sukces w Paryżu nie wziął się znikąd. W tle są lata treningów, selekcja wśród szkolnych rówieśników, konsekwencja, a także system wsparcia, jaki w początkowej fazie kariery zapewniały lokalne instytucje. To właśnie w Dąbrowie Górniczej Maja Chwalińska po raz pierwszy dostała realną szansę, by sprawdzić się z rakietą w dłoni.
„Tenisowa talentiada” i pierwsza selekcja wśród uczniów
Jak na standardy zawodowego sportu, start był stosunkowo późny: Maja Chwalińska rozpoczęła treningi tenisowe jako siedmiolatka. Okazja pojawiła się dzięki działaniom Centrum Sportu i Rekreacji oraz inicjatywie, którą w 2008 r. zorganizował Paweł Kałuża - pracownik CSiR i późniejszy trener zawodniczki.
Program nazwany „Tenisową talentiadą” miał wyłowić dzieci z predyspozycjami do gry w tenisa spośród uczniów dąbrowskich szkół. Zainteresowanie było duże, ale sita selekcji nie przechodziło wielu.
- na starcie zgłosiło się około 50 dzieci,
- testy przeszło 10,
- po roku regularne szkolenie kontynuowała czwórka, w tym Maja Chwalińska.
Treningi odbywały się m.in. na korcie w hali „Centrum”. Z relacji Pawła Kałuży wynika, że już wtedy zawodniczka wyróżniała się na tle grupy nie tylko sprawnością, ale też charakterem i podejściem do zadań.
„Maja była najmniejsza w grupie, leworęczna, zadziorna.”
Paweł Kałuża
Szkoleniowiec zwracał uwagę na motorykę, szybkość i skoczność, ale także na to, co u dzieci trenujących sport bywa najtrudniejsze do utrzymania: koncentrację i systematyczność. Według niego Maja Chwalińska potrafiła skupić się na poleceniach i konsekwentnie realizować kolejne zadania treningowe.
„Po roku było widać, że to dziewczynka, która lubi sport, wie, czego chce, potrafi się skoncentrować, będąc na treningu.”
Paweł Kałuża
Lata pracy, wsparcie CSiR i sportowe wyniki
Paweł Kałuża prowadził Maję Chwalińską jako trener do 2020 r. To okres, w którym młoda zawodniczka z Dąbrowy Górniczej zbudowała fundament pod karierę i zaczęła zdobywać znaczące wyniki w rywalizacji juniorskiej i seniorskiej. Wśród wymienianych osiągnięć są m.in. zwycięstwa i czołowe lokaty w drużynowych mistrzostwach świata do lat 16, mistrzostwach Polski do lat 16 w singlu i mikście oraz mistrzostw Polski seniorek w singlu.
Istotnym elementem tej historii było także zaplecze. W czasie, gdy była związana z dąbrowskim środowiskiem sportowym, dzięki CSiR i miastu - obok opieki szkoleniowej - mogła korzystać z infrastruktury bez opłat.
- hala,
- siłownia,
- korty i potrzebna infrastruktura treningowa.
W materiałach podkreślano również, że otrzymywała stypendium sportowe. Ten zestaw warunków pozwalał rozwijać umiejętności, ale zawodowa ścieżka często wymusza kolejne kroki i szukanie optymalnego miejsca do dalszego progresu.
Przełom w 2017 r. i droga do klubu w Bielsku-Białej
Ważnym punktem na osi kariery był 2017 r. Wtedy Maja Chwalińska, grając w parze z Igą Świątek, dotarła do finału Australian Open. W decydującym meczu lepszy okazał się duet Bianca Andreescu – Carston Branstine.
Z czasem pojawiła się też zmiana otoczenia treningowego. W tekście podkreślono, że rozwój zawodniczki nie musiał oznaczać pozostania w pobliżu rodzinnych stron. Ostatecznie Maja Chwalińska kontynuowała karierę w Bielsku-Białej, w klubie BKT Advantage.
Finał French Open i wspólne oglądanie w mieście
Teraz stawka jest najwyższa. W sobotę Maja Chwalińska rozegra - jak zapowiedziano - najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze. O godz.15 na paryskim korcie zagra z Mirrą Andriejewą w finale French Open.
Mieszkańcy Dąbrowy Górniczej będą mogli obejrzeć to spotkanie wspólnie: transmisja ma być dostępna na telebimie w Stefie Kibica w Fabryce Pełnej Życia. Dla wielu kibiców to nie tylko sportowe wydarzenie, ale też symboliczny powrót do miejsca, w którym wszystko się zaczęło - od szkolnej selekcji, pierwszych treningów w hali „Centrum” i pracy wykonanej latami, aż po finał Wielkiego Szlema.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!